Troszkę długa historia, z często pojawiającymi się motywami w innych, ale zabawna. Miłego czytania!

DWAJ BRACIA I ZACZAROWANA KURA

Kiedyś było i nie było, kiedy wielbłąd był fryzjerem, a mucha bagażowym – więc w tych czasach żyła rodzina, która nigdy nie miała szczęścia w życiu. Byli oni bardzo biedni, a ojciec z ledwością znajdował pracę, by zarobić na chleb i ser. Pewnego dnia żona poprosiła męża, by wyruszył z domu, aby dowiedzieć się co jest jego przeznaczeniem.

Szedł krótko, szedł długo. Przebył góry i doliny. Podróżował sześć miesięcy i wakacje, a kiedy się obrócił, zobaczył, że nie przeszedł dalej, niż na długość kłosu żyta. W końcu dotarł do Derwisza.

„Czego szukasz?” zapytał się Derwisz.

„Chcę dowiedzieć się co jest moim przeznaczeniem.”

Derwisz odpowiedział, „Uczyniłeś dobry krok. Idź naprzód, aż dojdziesz do wzgórza. Za tym wzgórzem jest mokradło i tam się dowiesz o swoim przeznaczeniu”.

Mężczyna doszedł aż do wzgórza, z kroku na krok wspiął się na wyżynę. Kiedy znalazł się po drugiej stronie stoku, zobaczył mokradło, z którego wyrastała trzcina. Niektóre z trzcin były krótkie, inne długie, a wszystkie były losem różnych ludzi. Najdłuższe były losem najbogatszych, średniej długości były fortuną zwykłych ludzi, a najkrótsze najbiedniejszych. Szukał swojej trzciny, ale nie mógł jej rozpoznać. W końcu zdecydował się krzyknąć: „Moje przeznaczenie, mój losie! Gdzie jesteś?”

Wkrótce głos mu odpowiedział: „Tutaj jestem. Tutaj…” Po czym jęknęło. Podążając za głosem, podeszdł do trzciny leżącej w błocie. Delikatnie wyprostował je i powiedział: „Proszę, powiedz mi jakie jest moje przeznaczenie. Teraz żyję w biedzie… Pragnę poznać przyszłość.”

Trzcina stała w milczeniu przez chwilę, poczym rzekła: „Przejdź na drugą stronę wzgórza. Znajdziesz tam drogę, drogę przez którą przejeżdżają karawany. Kiedy tam dotrzesz, zatrzymaj jakikolwiek wóz, który będzie podążał tą drogą i powiedz im, że to jest twoja droga i pobierz od nich opłatę. Pierwszy karawan zaproponuje ci złoto i srebro jako zapłatę. Nie bierz ani srebra ani złota, ale powiedz, że pragniesz tylko kurę, którą stary mężczyzna na końcu karawanu trzyma na kolanach.”

Jeszcze raz wyprostował źdźbło, po czym przeszedł na drugą stronę wgórza, gdzie była droga. Czekał i czekał, aż w końcu karawan przybył. Zatrzymując go, powiedział woźnicy: „Ta droga jest moja i musisz zapłacić za przejazd.”

„Dobrze,” odpowiedział woźnica, „Jakiej pragniesz zapłaty? Może być złoto?”

„Nie, nie chcę złota,” odpowiedział mężczyzna.

„Więc może weźmiesz srebro?”

„Nie nie chcę ani srebra ani złota.”

„Więc co przyjmiesz jako zapłatę?”

„Chce tylko kurę, którą stary mężczyzna na końcu karawanu trzyma na kolanach.”

„Idź zatem i poproś go o tę kurę.”

Mężczyna wszedł do karawanu. W środku siedział starzec z kurą na kolanach.

„Muszę wziąść tę kurę jako zapłatę za przejazd.” – powiedział.

„Wśród całego złota i srebra, które znajduje się na tym wozie,” rzekł starzec „dlaczego wybrałeś kurę?”

„Bo tylko kurę chcę.” W końcu dostał kurę, o którą się domagał, więc zaczął iść, iść, aż wrócił do domu.

Kiedy dotarł do domu z kurą, jego żona rzekła: „Poszedłeś w świat szukać przeznaczenia, a zobacz co znalazłeś! Kurę!” krzyknęła. „Co to ma znaczyć?!”

Więc opowiedział jej o chudej trzcinie i poradzie jakiej od niego uzyskał. „’Domagaj się zapłaty za przejazd,’ powiedziało, ‚Zaproponują ci złoto. Zaproponują ci srebro. Nie przyjmij ich, ale poproś o kurę, którą trzyma na kolanach starzec na końcu karawanu.’ I tak też uczyniłem.”

„Co?!” krzyknęła żona. „Odmówiłeś złota? Odmówiłeś srebra? I wziąłeś tylko tę nędzną kurę! Jesteś głupcem, mój mężu. Jesteś głupcem. Dlaczego wziąłeś tylko kurę, zamiast złota i srebra, które tak bardzo potrzebujemy?”

„Żono”, powiedział mąż, „to jest moje przeznaczenie. Musimy wziąść co nam daje los.”

Zanieśli kurę do kurnika, a kiedy poszli ją nakarmić następnego ranka, zobaczyli, że kura zniosła złote jajo. Podnieśli je i zanieśli do jubilera, gdzie wymienili na pieniądze. Od tego czasu kura codziennie znosiła złote jajo. Wkrótce mężczyzna miał tak dużo złota, że stał się bardzo bogaty, więc zdecydował, w poczuciu czystej wdzięczności, udać się na pielgrzymkę do Mekki. Opuszczając swą żonę i swój dom i swoje dzieci, dołączył do pielgrzymki.

Po wyjeździe męża, żona została sama i czuła się bardzo samotna. Pewnego dnia powiedziała do swoich dwóch synów, „Wyjdźcie z domu, by zobaczyć czy ktoś jest na ulicy i przyprowadźcie kogokolwiek tutaj, by ze mną porozmawiał.” Chłopcy wyszli, ale nie mogli znaleść ani sąsiadów, ani znajomych, z wyjątkiem przybysza. Kiedy powiedzieli to matce, ona rzekła, „Dobrze, więc przyprowadźcie nieznajomego, abyśmy mogli go przywitać. W końcu nieznajomi są gośmi Allaha.”

Rozmawiała z nim i rozmawiała, i szybko się zaprzyjaźnili. Po godzinie lub dwóch rozmowy powiedziała nieznajomemu o zaczarowanej kurze. „To ciekawe, że wspomniałaś właśnie o kurze,” powiedział gość, „gdyż mam ochotę na kurczaka. Byłbym bardzo wdzięczny, gdybyśmy mogle zjeść tę kurę na obiad.”

„Oh, nie,” odpowiedziała kobieta. „Nie mogę ci przyżądzić tej kury, gdyż jest ona przeznaczeniem mojego męża. Ale mamy inne kury w kurniku. Zlecę kucharce przygotowanie jednej dla ciebie.”

„Ale tylko ta wyjątkowa kura mnie interesuje,” rzekł gość. „Mam pewność, że jej smak jest lepszy od zwykłych kur. Przygotuj ją dla mnie.” Rzekł to tak przekonywające, że kobieta zgodziła się przyżądzić nieznajomemu tę wyjątkową kurę. Rozkazala słudze zabić kurę i polecić kucharce ugotować ją na kolację.

Tymczasem kucharka podsłuchiwała całą rozmowę przez dziurkę od klucza. „Jeśli ona zachowa się jak głupiec i zgodzi się zmarnować męża przeznaczenie dla tego nieznajomego,” powiedziała do siebie, „muszę wziąść sprawy w swoje ręce.” Po tym jak sługa zabił kurę, kucharka odłożyła na bok głowę i i szyję. Z reszty kurczaka ugotowała wspaniały posiłek (który z uzasadnieniem krzyczał, by być zjedzonym (!)). Następnie wołając dwóch synów, rzekła: „Tak kura jest wyjątkowa także z dwóch innych powodów, pomijając znoszenie złotych jaj. Ktokolwiek zje głowę kury zostanie padiszahem (sułtanem), a ktokolwiek zje szyję zostanie wezyrem. Wasz ojciec życzyłby sobie, abyście je zjedli, jako, że to one są jego przeznaczeniem. A teraz szybko!, Zjedzcie je!” I nakarmiła głową kury starszego syna, a szyją młodszego. „A teraz musicie uciekac!” powiedziała, pomagając im wyjść przez okno. „Idźcie i nie oglądajcie się za siebie!”

Jak tylko kura została podana gościowi, przyjżał się jej i zapytał. „Dlaczego, gdzie jest głowa i szyja?”

„Nie wiem,” odpowiedziała kobieta, „ale zawołam kucharkę i zapytam się jej.” I wysłała sługę, by przyprowadził kucharkę.

Kiedy kucharka przybiegła, kobieta zapytała się: „Kurczak wygląda wyśmienicie, ale nasz gość chce wiedzieć, co zrobiłaś z głową i szyją kury. Gdzie one są?”

„Dlaczego? Na pewno głowa i szyja zostały ugotowane wewnątrz kury,” powiedziała kucharka. „Czy sprawdziłeś tam?”

Szybko nieznajomy rozciął kurę, ale nie znalazł ani głowy, ani szyji. Wtedy kucharka przyznała: „Dałam głowę starszemu synowi, a szyję młodszemu, aby załagodzić ich głód. Następnie kazałam im odejść. Pewnie teraz są całkiem daleko stąd.” I jak została ukarana!

Tymczasem chłopcy, raz wydostawszy się bezpiecznie przez okno, biegli, a potem szli i szli, aż doszli do rozgałęzienia drogi. „Wygląda na to, że nasze losy chcą nas rozdzielić,” powiedział starszy brat, „może powinniśmy wybrać każdy inną drogę.” I zgodzili się podróżować oddzielnymi drogami. Starszy wybrał drogę idącą w lewo, a młodszy tę w prawo.

Starszy syn szedł i szedł, aż dotarł do wielkiego miasta. Stało się tak, że padiszah tego miasta zmarł i mieszkańcy postanowili wybrać nowego. Jak nakazuje zwyczaj, wypuszczą gołębia należącego do poprzedniego padiszaha, który siadając na kogoś głowie, wybiera nowego padiszaha. Teraz, kiedy gołąb został wypuszczony, pofrunął bezpośrednio na głowę starszego syna i usiadł na niej.

„Niesprawiedliwe! Niesprawiedliwe!” wykrzyczał ktoś z tłumu. „Państwowy patk usiadł na głowie nietutejszego. Musimy spróbować ponownie.”

Więc tłum schwycił gołębia i wypuścił go ponownie. Wpierw fruwał dookoła. Potem pofrunął na głowę starszego syna i usiadł na niej.

Wciąż ludzie nie byli zadowoleni. „Turcy mają trzy szanse,” rzekł jeden. „Musimy spróbować ponownie.” Więc tłum schwycił gołębia i wypuścił go ponownie. Za trzecim razem gołąb pofrunął bezpośrednio na głowę starszego syna i usiadł na niej. „To przesądza sprawę,” zgodzili się wszyscy i tak starszy syn został padiszahem.

Tymczasem młodszy syn szedł i szedł swoją drogą, aż doszedł do miasta. W tym czasie, miasto to było przybrane w czerń, opłakując śmierć padiszaha. Młodzieniec zapukał – Puk! Puk! Puk! – do drzwi małego domku na skraju miasta, a kiedy Pani domu otworzyła drzwi, zapytał się czy mogłaby go przenocować w swoim domu.

„Witaj serdecznie,” powiedziała kobieta. „Proszę wejść i rozgościć się, gdyż każdy nieznajomy jest gościem Allaha.” I zaprowadziła go do jego pokoju.

Następnego ranka, kiedy kobieta poszła zawołać młodzieńca na śniadanie, zauważyła pod jego łóżkiem kubek złotych monet. Cichutko, cichutko skradła się i wsypała monety to swej kieszeni. Jak mogła wiedzieć, że te monety pojawiły się tylko dlatego, że chłopak zjadł szyję kury? „Jest coś magicznego w tym młodzieńcu” – powiedziała do siebie i obudziła go. „Myślałam o tobie całą noc” rzekła. „Jesteś sam na świecie, a ja nie mam synów. Zamieszkaj ze mną i zostań moim synem.”

Młodzieniec się ucieszył i zgodził się zostać. I ranek po ranku kobieta dbała o to, by wstawać wcześnie rano, by móc zebrać złoto zanim młodzieniec się zbudził. Dni mijały, a kobieta stała się bogata.

Jednakże trzy albo cztery tygodnie później młodzieniec obudził się wcześniej i ku jego zdziwieniu znalazł kubek złota pod łóżkiem. Nic nie mówiąc, schował je do małej skrzyni w jego pokoju. Następnego poranka znowu znalazł kubek złota, i następnego poranka, i następnego. Wciąż nic nie powiedział o złocie kobiecie, a ona, z jej strony, stała się tak bogata, że nie zadawała żadnych pytań.

W mieście, gdzie przebywał młodszy syn, żyła najpiękniejsza dziewczyna na świecie. Była tak piękna, że królowie z najdalszych ziem przybywali raz w roku tylko by ją zobaczyć. Aby móc zobaczyć tę piękną dziewczynę, należało zapłacić kubek pełen złota, i oto w ten sposób młodszy syn zaczął wydawać swe pieniądze. Dzień po dniu wydawał kubek złota, by móc zobaczyć dziewczynę, gdzyż była ona naprawdę piękna.

Kiedy piękna dziewczyna uświadomiła sobie, że ten sam młody mężczyzna przychodził do niej dzień po dniu, zainteresowała się, jak on mógł pozwolić sobie na odwiedzanie jej tak często. Wkrótce odkryła jego tajemnicę i postanowiła zdobyć szyję kury dla siebie. Pewnej zimowej nocy, kiedy młodzeniec odwiedził ją, dała mu coś do zjedzenia, przez co się poczuł się chory. W mdłościach wykrztusił szyję kury, która leżała, przez cały ten czas niestrawona w jego żołądku.

Kiedy dziewczyna pochwyciła szyję kury, wyrzuciła młodzieńca w krzaki, a sama szybko ją połknęła.

Tymczasem młodzieniec obudził się rano, cały w dreszczach, w krzakach na zewnątrz dziewczy domu. Rozglądał się za swym kubkiem złota, ale niegdzie go nie było. „Nabrała mnie!” rzekł. „A cała ta piękna fortuna, która była moja dzięki szyji kury zostala stracona! Co więcej, nie mam ani grosza (liry) w kieszeni.”

Powędrował do lasu, myśląc co mógłby zrobić. Kiedy się zastanawiał, zobaczył trzech myśliwych i zapytał się o powód ich kłótni. Pierwszy mężczyzna powiedział: „Nas trzech ma po jednym magicznym przedmiocie. Jedną z nich jest rózga, która bije każdego i wszystko, kiedy się jej rozkaże: ‚Bij moja rózgo, bij!’ Drugą jest pelerya, która sprawia, że osoba ją nosząca staje się niewidzialna. Trzecią jest dywan, jak tylko ktoś usiądzie na niego, on zabierze go gdzie tylko ktoś sobie życzy. Nie możemy się zdecydować, kto z nas powinien dostać rózgę, kto powinien otrzymać pelerynę, a kto powinien otrzymać dywan.”

„Hmmm,” powiedział młodzieniec. „Tak naprawdę wszystkie trzy magiczne artefakty są jednością. Niech rozstrzygnę waszą kłótnię. Ty masz łuk i strzały. Wezmę jedną z twoich strzał i wystrzelę ją daleko. Ten, który pierwszy zdobędzie strzałę i przyniesie ją z powrotem otrzyma wszystkie trzy magiczne artefakty. Co o tym myślicie?”

Po krótkiej rozmowie trzej mężczyźni przyznali, że sugestia młodzieńca była mądra. Stanęli za nim i przyglądali się jak przyłożył strzałę do cięciwa. Jak tylko wystrzelił, wszyscy trzej zaczęli biec w śniegu, każdy zdeterminowany, aby jako pierwszy pochwycić strzałę, by posiąść wszystkie trzy zaczarowane artefakty.

Kiedy tylko mężczyźni zniknęli z pola widzenia, młodzieniec pochwycił rózgę, pelerynę i dywan, i uciekł w przeciwnym kierunku. Po kilku chwilach zatrzymał się pod sosną. Wkładając pelerynę, podniósł rózgę i usiadł na dywanie, i powiedział: „Weź mnie na dach domu pięknej dziewczyny.”

Prawie natychmiast znalazł się na dachu domu dziewczyny. Wtedy rozkazał: „Bij moja rózgo, bij!” i rózga zaczęła uderzać o dachówki. Dziewczyna słysząc ten hałas, wysłała służącego, aby zobaczył co się dzieje na dachu. Jednak służący nie mógł zobaczyć nić szczególnego, gdyż młodzieniec był niewidzialny. „Nie ma nic poza śniegiem na dachu.” powiedział dziewczynie. Ale hałas wciąż trwał i trwał.

W końcu dziewczyna sama wspięła się na dach. Kiedy młodzieniec zobaczył ją zdezorientowaną hałasem, pomyślał, że wyglądała zabawnie i zaczął się śmiać. Jak tylko się zaśmiał, stał się widzialny. Udając, że jest szczęśliwa widząc go, dziewczyna zaprosiła go do środka, a ona i jej 40 służących skusiło go do zostania. „Musi ci być zimno!” powiedizała dziewczyna. „Tutaj, masz coś ciepłego do napicia się.” I podała mu usypiający napój. Kiedy wypił ten, dała mu następny a potem kolejny. Kiedy wypił tak dużo, że zasnął, wzięła rózgę i pelerynę, i dywan, a młodzieńca kazała wrzucić do starej studni.

Kiedy młodzieneic obudził się na dnie studni, rzekł: „Aman! Znowu ta dziewczyna mnie przechytrzyła! Pewnego dnia się zemszczę!”

Rozglądając się, zobaczył, że nie było innego wyjścia, niż przez małe przejście w ścianie. Szedł i szedł wzdłóż korytaża, aż doszedł to dziwnego świata. Było tam wiele drzew i wszystkie były pokryte zielonymi liśćmi. Ale na zewnątrz była wciąż zima…

Szedł i szedł przez las, aż doszedł do winnicy pełnej pięknych białych winogron. Czując się głodnym, zjadł jedno winogrono i nagle zamienił się w konia. Biegał tu i tam, aż dobiegł do winnicy pełnej czerwonych winogron. Zjadł czerwone winogrono i tym razem stał się jeleniem. Ponieważ jego wielkie poroże na głowie nie pzwoliło mu biegać, szukał innych owoców, które mogły by mu pomóc. „Ah,” wzdychnął, „Są też czarne winogrona. Niech zjem jedno z nich. Będę szczęśliwy byciem czymkolwiek innym, niż jeleniem z tym ogromnym porożem.” Zjadł czarne winogrono i nagle stał się znowu człowiekiem.

W jednej chiwli wpadł na świetny pomysł. Po zebraniu kilku kiści każdego rodzaju winogrona, wrócił przez tunel do studni i ostatecznie, krok po kroku zdołał wspiąć się i wydostać ze studni. Włożył winogrona do koszyka, którego pożyczył od sprzedawcy na bazarze, i zaczął chodzić po ulicy kzycząc: „Winogrona! Świeże winogrona! Sprzedaję świeże winogrona!” Po pewnym czasie dotarł pod dom pięknej dziewczyny.

Kiedy dziewczyna usłyszała nawoływania sprzedawcy winogron, ku zdziwieniu w środku zimy, wysłała sługę, aby zakupił trochę winogron dla niej i jej pokojówek. Młodzieniec sprzedał kilka kiści czerwonych winogron służącemu. Jak tylko dziewczyna i jej 40 pokojówek zjadło czerwone grona, zamieniły się w jelenie, z tak wielkim i rozłożystym porożem, że z ledwością zmieściły się w pokoju. Kiedy dziewczyny stały tam bezradne, a piękna dziewczyna z głową wystającą przez okno, wszedł do pokoju i dał każdej białe grono. Błyskawicznie każda z nich zamieniła się w konia.

„Użyję tych koni jako ęzwierzta juczne,” zadecydował. Słysząc, że padiszah innego miasta budował pałac, młodzieniec wziął wszystkie 41 koni, gdzie jednym z nich byla piękna dziewczyna, aby pomóc w budowaniu pałacu. Miał ogromną ochotę rewanżu na nich wszystkich.

Kiedy budowa pałacu została zakończona, młodzieniec poszedł po swoje pieniądze należne za wynajem koni. Tymczasem, wydaje się dla rozrywki, padiszah kazał każdemu, kto przyszedł prosić o swoje pieniądze, powiedzieć opowiadanie, aby móc otrzymać zapłatę. Kiedy przyszła jego kolej, młodzienie przedstawił swoją własną historię, od początku do końca, nie opuszczając żadnego szczegółu. Jak tylko padiszah usłyszał tę historię, rozpoznał w młodzieńcu swojego młodszego brata. Uścisnęli się, a następnie padiszah opowiedział swoją własną historię, zakończając: „Ale wciąż jestem bez żony!”

Młodszy brat rzekł: „Znam wprost idealną dla ciebie pannę młodą. Jest to najpiękniejsza dziewczyna na świecie i powinienieś się z nią ożenić.” Przyprowadzając przd oblicze padiszaha konia, który tak naprawdę był piękną dziewczyną, młodzieniec dał jej czarne grono do zjedzenia. Jak tylko go zjadła, zamieniła się w piękną dziewczynę. Dając pozostałym 40 koniom czarne grona do zjedzenia, młodzeniec wrócił im swą dawną postać jako pokojówki i włączył je do grona sług padiszaha.

Padiszah uczynił swojego młodszego brata wezyrem i w ten oto sposób jego przeznaczenie zostało spełnione. Wkrótce piękna dziewczyna poślubiła padiszaha, a śłub trwał 40 dni i 40 nocy. Dziewczyna także byla bardzo szczęśliwa i wszyscy żyli długo i szczęśliwie.

Wielka radość dla nich, a historia dla nas.