TYŁEM NA OŚLE

Pewnego piątku, kiedy Nasreddin Hoca przygotowywał się do wyjścia do meczetu, aby czytać nauki zawarte w Koranie, usłyszał: „puk, puk, puk” u swych drzwi. Jak tylko otworzył drzwii, zobaczył wszystkich chłopców z jego szkoły na podwórzu. „O co chodzi?” wykrzyknął zdziwiony.

„Hoca Effendi, postanowiliśmy dzisiaj pójść z Tobą na nabożeństwo.” powiedział jeden z chłopców, mając poparcie całej grupy.

„Z radością odprawię nabożeństwo,” powiedział Hoca, „ale nie jestem jeszcze gotowy do wyjścia. Poczekajcie tutaj, a ja za chwilkę do was dołączę.”

Hoca zamknął drzwi i szybko założył długi płaszcz i obszerny turban. Następnie pospieszył do drzwi, otworzył je, założył buty leżące u progu i pospieszył przez podwórze by dosiąść swojego osiołka. Ale w pośpiechu, usiadł na niego tyłem!

Chłopcy zaczęli się podśmiechiwać i sturchać się nawzajem, zastanawiając się jak Hoca wytłumaczy się z tego śmiesznego błędu. Tymczasem Hoca też się zadumał, ale trzymał się na baczności, zerkając to na jednego to na drugiego.

„Domyślam się, że się zastanawiacie” rzekł, „dlaczego usiadlem tyłem na moim ośle. Mam swoje powody. Gdybym usiadł przodem na ośle i szedł przed wami, nie mógłbym was pilnować. Z drugiej strony, gdybym siedząc przodem na ośle, szedł za wami, nie byłoby to mnie godne, gdyż jestem waszym mistrzem. Dlatego jadę przed wami i mam was pod stała kontrolą.”