Simit, çay ve martı:) Rogalik, herbata i mewy.

This slideshow requires JavaScript.

Każdy zapewne zna krakowskie obważanki, duże okrągłe „pierścienie”, sprzedawane na każdym rogu ulicy… Tak nałatwiej byłoby określić czym jest simit. Smakują pysznie, a od polskich wypieków różnią się tym, że są posypane sezamem, i polane pekmezem (przed upieczeniem), co nadaje im szcyptę goryczki. Są pyszne! Znajomi twierdzą, że najlepsze są w Izmirze… i chyba się z nimi zgadzam. Tam, pamiętam zjadłam moje pierwsze simity na śniadanie. Około 9 słyszymy nawoływanie na ulicy, przypominające wycie w nieznanym języku. Co wołają simitçi, nikt do końca nie rozumie, gdyż krzycząc kilka godzin dziennie to samo przez całe życie, „upraszaczają na prostsze dźwięki”, co pewnie tłumacząc na polski byłoby mniej więcej: „eże simi, cie simi!” Więc zgłodniali, ale leniwi, usłyszeliśmy nawoływania. W jednej chwili babcia bierze drobne i wyskakuje na balkon (4 piętro). Energicznie spuszcza wiklinowy kosztyk na sznurku, z pieniędzmi i ziemniakiem. Po co ziemniak? By witr nie wyrócił pieczywa… aczkolwiek raz (opowiadała babcia Melek (Anioł)) wiatr był silny i ziemniak wylądował na sprzedawcy czole. W taki oto prosty sposób można zakupić pieczywo w leniwy poranek.

Simitçi sprzedają wszędzie swoje pieczywo, czasem nawet obok siebie. Zawsze w czerwonych butkach na kołach. Zdażają się też nielegalni sprzedawcy z koszykami, ale ich dobra są konfiskowane przez policję. Ci ostatni często popisują się doskonałym zachowaniem równowagi. Niosą wielkie tace na głowie, jednocześnie jadąc na rowerze przez tłoczne ulice! (oczywiście nieustannie zachęcając do kupna!).

Z simitem kojarzą się dwie rzeczy – herbata przy śniadaniu, lub… mewy. Dlaczego? W nadmorskich miejscowościach to złodziej simitów nr 1! Przechytrzy każdego, wykorzysta każdą nieuwagę. Mewy kradnące simity utożasamiane są ze Stambułem… Sama nie poległam w tej walce, wszystkie moje simitki zjadłam osobiście, SAMA!

W następnym wpisie troszkę o herbacie. To kolejny długi temat, dam wam czas na chwilkę wytchnienia… Pa!