This slideshow requires JavaScript.

Kawa po Turecku.

Turecka kawa i sposób jej zaparzania zdecydowanie różni się od polskiej kawy po turecku. Przede wszystkim, idziemy na łatwiznę, zalewając ją wrzątkiem. Turcy gotują drobdo zmieloną kawę w małaym metalowy rondelku (o określonym kształcie) z cukrem. Przystępując do zrobienia kawy, odmierza się dokładną ilość dowy (w małych filiżankach do kawy) i kawy (łyżeczka, dwie, w zależności od tego czy chce się mocną czy słabą.). Gotuje się ją na małym ogniu, aż pianka podniesie się i prawie wyleje… Sztuka gotowania kawy jest trudną, jeszcze babcie musiały pochwilić się mistrzostwem tej sztuki przed zamążpójściem.

Kawa turecka jest bardzo mocna, pewnie dlatego zawsze serwowana w małych filiżankach (jak ekspresso, ale innego kształtu) i ze szklanką wody. Wygląda niezwykle apetycznie: czarna z okazałą pianką. Pachnie intensywnie i zachęcająco. W smaku gorzka, dodanego cukru się nie czuje. Po wypiciu, jak przestygnie, wróży się z fusów (bardziej kawowego „mułu”). Przykrywa się filiżankę spodkiem i obraca do góry nogami i chwilę czeka. Fusy spływają na spodek, zostawiając na czerepie porcelany troszkę fusów z prążkami i korytkami (wygląda jak zebra). Właśnie kompozycja, kształt, jakość tych linii i ich częstotliwość pozwalają zobaczyć przyszłość osoby, która wypiła kawę. Dla tych z wyobraźnią to doskonała zabawa, no chyba, że się sportka prawdziwą kawową wróżbitkę!

Warto zwrócić uwagę, że same filiżnaki to prawdziwe dzieła sztuki. Polcelanowe, leciutkie, zdobione ornamentyką typową dla Anatolii: powtarzalne kompozycje roślinne, z dominacją tulipanu, zgeometryzywoane wicie roślinne, przewaga kolorów niebieskiego, czerwonego i zielonego, czasem kiligrafia „hat” (co to innym razem). Zresztą zobaczcie zdjęcia.