This slideshow requires JavaScript.

Çay

Do śniadania, obok simit (o którym była mowa wcześniej), koniecznie Çay, czyli herbata. Turecka herbata jest o wiele mocniejsza od polskiej. Gotuje się ją w specjlnych czajnikach podwójnych: u dołu gotuje wodę, u góry praży esensję na parze.

Najlepsza jest po 20 minutach prażenia. Można dodać jeszcze liści zielonej herbaty lub Earl Grey do smaku, jako aromat. Çay można kupić wszędzie, zawsze dobry i zawsze tani. Serwowany w specjalnych szklaneczkach (patrz zdjęcie), czasami przyniesiony na tacach (zdjęcie). Jeśli ma się szcęście, kelner popisze się iście akrobackimi umiejętnościami obracając tacę dookloła jej osi. Piciu herbaty często towarzyszy tavla, czyli turecka gra zwana też backgammon lub tryktrak z polskiego. O niej może później…

W miastach i nawet najmniejszych wioskach są tzw. herbaciarnie, miejsce spotkań mężczyzn, gdzie kobiety raczej nie wstępują. Miejsce jasne, skromne o białych śnianach i prostych stołach z grami i nargile. Kıraathane, bo o nich mowa, z zasady są dostępne dla wszystkich, przyjęło się, że jednak kobiety tam nie chodzą.

ps. Szczęśliwie powracam z przerwy świąteczno – noworocznej spędzone w ciepłym i przytulnym rodzinnym zakątku:) Do zaczytania się częście na nowy 2011 rok, Mutlu Yillar!!!!